Tulpowanie bez spiny

Jeśli mimo świadomości konsekwencji chcesz bawić się w tulpowanie, to w różnych miejscach znajdziesz wiele poradników na ten temat, które w różny sposób opiszą co powinieneś zrobić, żeby usłyszeć tulpę.

Możesz też wejść na forum tulpa.pl i spotkać tam pewną osobę, która da ci następującą radę:

[…] musisz BARDZO CIĘŻKO PRACOWAĆ, żeby coś osiągnąć. Nie wystarczy tu 5-20 minut w ciągu dnia i godzina-dwie w nocy. nic takim postępowaniem nie zdziałasz. Jeśli tulpa ma się rozwinąć, musisz wymusić na mózgu jej aktywność. To, że przeżywacie przygody w WL nijak ma się do stopnia jej rozwoju, nie jest jego wyznacznikiem.

Dlaczego nie warto się spinać?

Osobiście mam zupełnie inne podejście do zapierdalania w kontekście tulpowania. Wspomniałem poprzednio, że wrażenie niezależnego działania u tulpy moim zdaniem nie jest umiejętnością, nad którą się pracuje, ale konsekwencją, skutkiem ubocznym, który ma szansę na wystąpienie.

Jeśli wystąpi w ogóle, ciężko oszacować potrzebny do tego czas, trudno też wskazać czynniki, które zwiększą szansę i/lub skrócą ten czas. W szczególności, wydaje mi się, że to, czy poświęcimy tulpie w ciągu dnia 2 godziny (to bardzo dużo czasu!) czy 15 minut, może nie mieć na to istotnego wpływu.

Moim zdaniem zapierdalanie nie będzie miało istotnego wpływu na efekty, jakie osiągniemy, natomiast może mieć też inne, nieco mniej głębokie konsekwencje. Choćby takie, że po prostu się wypalimy i będziemy mieli tej zabawy po prostu dość.

A co w takim razie robić?

Jeśli słyszenie tulpy jest skutkiem ubocznym fantazjowania o naszych interkacjach z fikcyjną postacią, szansę na to usłyszenie tulpy najprawdopodobniej da nam właśnie to.

Postać naszej tulpy możemy kreować w trakcie naszych interakcji zupełnie od początku albo oprzeć się na jakiejś istniejącej, własnej lub z jakiegoś utworu. Jeśli czujemy więź z jakąś postacią, łatwo jest nam wyobrażać sobie jej zachowanie, to może to być dobry materiał na tulpę. Tylko błagam, nie kolejna Rainbow Dash.

Wyobrażanie sobie wspólnych interakcji to dość… osobista sprawa. Można robić z tulpą to na co mamy ochotę. Można wyobrażać sobie wspólne przygody w fikcyjnym świecie. Można się razem przytulać. Można wyobrażać sobie jak tulpa komentuje nasze zwyczajne życie. Jeśli nasza tulpa bazuje na jakiejś istniejącej fikcyjnej postaci możemy fantazjować o tym, jak mogłoby wyglądać jej życie, gdybyśmy w nim byli. Cokolwiek i w żadnym razie nie trzeba ograniczać się do jednej rzeczy.

Z czasem możemy mieć wrażenie, że nasza tulpa sama odpowiada za swoje akcje i słowa. Niektórzy mogą takie wrażenie mieć niemal od razu, inni mogą to poczuć po kilku tygodniach, ciężko powiedzieć, ile czasu zajmie to w konkretnym przypadku. Być może niektórzy po prostu nie są w stanie tego poczuć. Wreszcie, niektórzy mogą oczekiwać od rzekomej “drugiej osoby w umyśle” zbyt wiele i nie zauważyć, że jej odpowiedzi robią się automatyczne.

I to wszystko?

W zasadzie tak. Tworzenie tulpy to nie jest skomplikowany proces, do którego musicie przystępować z poradnikiem, żeby wszystko na pewno zrobić dobrze. To jak konkretnie spędzacie czas ze swoimi tulpami to już wasza sprawa, nikt za was fantazjował nie będzie.

Zachęcam was, żebyście starali się być przyjaciółmi dla swoich tulp, ale też pamiętali, że tulpy nie funkcjonują jak dzieci albo zwierzątka. Gdy się nimi nie zajmujecie, nie stanie się im krzywda. Możecie spędzać z tulpą tyle czasu, na ile macie ochotę.

W mojej opinii tulpowanie powinno przede wszystkim przyjemnością, a nie obowiązkiem, którego musimy skrupulatnie pilnować, gdy się już na tulpę zdecydujemy. I nawet zanim poczujemy u tulpy wrażenie niezależności, wspólne chwile powinny być dla nas przyjemne. Nic na siłę, jeśli w danym momencie mamy ochotę robić coś innego, to nie ma co się zmuszać do spędzania czasu z tulpą.

 
comments powered by Disqus