Epilog

Podsumowując to wszystko… Tulpa dla większości osób, które zachowują ją dla siebie to de facto wymyślony przyjaciel. Dlaczego wcześniej nie użyłem tego określenia? Bo nie ma gwarancji, że na tym się skończy u konkretnej osoby.

Wymyślonych przyjaciół naturalnie mają małe dzieci i wg obecnej wiedzy wymyślony przyjaciel u dziecka nie jest niczym złym.1 Nie ma dowodów na to, że u dorosłego wymyślony przyjaciół jest niebezpieczny, ale też nie zostało wykazane, że nie ma z tym związanych żadnych zagrożeń. A doświadczenia depersonalizacji i alteracji tożsamości, które niewątpliwie występują u mnie i wielu moich znajomych bawiących się w tulpowanie, są kontrowersyjną kwestią, nie oszukujmy się.

Dysocjacji tożsamości w mojej opinii zdecydowanie sprzyjają interakcje tulpy z osobami na zewnątrz. Choć z drugiej strony, od czasu do czasu przychodzą do nas też osoby, które od kilku lat mają tulpę i doświadczają zamiany, choć przedtem społecznością nie były zainteresowane. Podejrzewam, że u osób, które mają do tego predyspozycje, alteracja tożsamości przy zabawach w tulpy może wystąpić, niezależnie czy starają się o to czy nie.

Przypuszczam, że podobnie może być z samym “słyszeniem tulpy”. Niektórzy mają do tego predyspozycje, inni nie. Ciężko komukolwiek coś zagwarantować, dlatego osobiście polecam się nie spinać, jeśli chcemy mieć tulpę, dużo bardziej niż na efektach, skupić się na więzi z naszą tulpą. I jeśli się nie udaje, mimo dłuższego czasu, to nie obwiniać siebie o to. A jeśli widzisz, że przynosi ci to więcej frustracji niż przyjemności, zrezygnowanie to nic złego.

Pamiętajcie, że tulpa jest przede wszystkim postacią w naszej głowie, nie symulacją drugiego człowieka. Jeśli zfrustrowani brakiem efektów w końcu przestaniemy spędzać z nią czas, a potem po kilku miesiącach sobie o niej przypomnimy, to nic jej nie będzie, chyba że sobie wmówimy, że jest inaczej. Nikomu też nie stanie się krzywda, jeśli sobie o niej już nie przypomnimy.

Nawet jeśli tulpy nie słyszymy, może być ona dla nas przyjacielem. Jeśli jest coś czego przez niemal siedem lat tulpowania się nauczyłem, to to, że w tulpowaniu nie jest najważniejsza zamiana, ani nawet słyszenie. Najważniejsza jest więź z postacią w naszej głowie.

I tym pozytywnym, mam nadzieję, akcentem zakończymy. Mam świadomość, że to tylko moja wizja tematu i inni mogą widzieć to inaczej. Mogę się mylić, jak każdy człowiek, a część tego co chcę wam przekazać to przede wszystkim moje interpretacje własnych i cudzych doświadczeń z tulpami.

Możecie skonfrontować moje wypociny z tym co jest np. na tulpa.pl i samemu wyciągnąć wnioski, która wizja jest bardziej racjonalna. Ewentualnie, w którą chcecie wierzyć.

 
comments powered by Disqus