Tulpowanie z innego punktu widzenia

Wstęp

W tulpowej społeczności zdolność komunikacji z nami, a także kontroli i zamiany, interpretuje się najczęściej jako umiejętności tulpy. Tulpa nie mówi do nas, bo nie jest wystarczająco rozwinięta. Tulpa nie umie kontrolować naszego ciała lub zamieniać się z nami, bo jeszcze się tego nie nauczyła.

Chciałbym pokazać nieco inny punkt widzenia komunikacji z tulpą oraz kontroli i zamiany – jako zdolności człowieka do dysocjacji – i jego konsekwencje.

Tradycyjny punkt widzenia

Większość tulpowej społeczności uważa, że zdolność do komunikacji z tulpą powiązana jej z jej rozwojem. Jeśli tulpa nie mówi, to znaczy, że jest na to za mało rozwinięta. Jeśli nie spędzamy z tulpą czasu regularnie i zaniedbamy ją, może się ona cofnąć w rozwoju, skutkiem czego jest utrata kontaktu. Gdy tulpa się z nami nie komunikuje, może być nieaktywna lub np. zajmować się sobą w WL.

Tradycyjnie rozumiane przejęcie oznacza, że tulpa przejmuje kontrolę nad ciałem lub jego częścią, a host zachowuje pełną świadomość. Nie jest możliwe bez zgody hosta i długotrwała kontrola może być dla tulpy męcząca.

Zamiana jest metaforycznie rozumiana jako zejście hosta z frontu i wejście tulpy na front. Podczas zamiany tulpa staje się główną osobą w ciele, a host jest nieaktywny lub działa z pozycji tulpy. Niektórzy twierdzą, że host podczas zamiany może śnić lub spędzać czas w WL, podobnie jak tulpa gdy się nią nie zajmujemy. Analogicznie jak kontrola, zamiana wymaga zgody hosta.

Inne spojrzenie na komunikację

Podstawowym elementem tulpowania jest wrażenie obustronnej komunikacji z tulpą. Nie tylko my do niej mówimy, ale także słyszymy jej odpowiedzi, które odczuwamy jako pochodzące od niej. O czym właściwie świadczy to, że odczuwamy w ten sposób tulpy?

Z mojego punktu widzenia, choć cały czas odgrywamy naszą tulpę, jesteśmy w stanie odciąć się od tego i mieć wrażenie, że dzieje się to automatycznie, niezależnie od naszej woli. Nie chodzi tu tylko o płynne odgrywanie tulpy - można w pełni świadomie ją odgrywać szybko i bez wysiłku, ale jednak nadal być świadomym naszej odpowiedzialności za jej akcje. Jeśli zaniedbamy forcowanie, to nie tyle tulpa cofnie się w rozwoju, co nasza zdolność do automatycznego odgrywania jej i/lub odcięcia się od tego.

Zdarza się, że tulpy mówią nam co robiły, gdy się nimi nie zajmowaliśmy. Rzekome równoległe życie postaci w naszych głowach nie jest charakterystyczne tylko dla tulp. Jest to widoczne również u małych dzieci i ich wymyślonych przyjaciół, którzy spotykają się z tymi dziećmi w przerwach od swojego normalnego życia. Konfabulacja jest naturalną formą uzupełniania braków w naszej wiedzy. Jeśli jesteśmy święcie przekonani, że tulpa powinna coś robić, gdy się nią nie zajmujemy, nieświadomie to wymyślamy.

Inny punkt widzenia na przejęcie i zamianę

Podczas przejęcia mamy wrażenie, że tulpa steruje naszym ciałem, przy czym zachowujemy swoją własną tożsamość. Doświadczenia kontroli ciała przez tulpę mogą budzić skojarzenia z depersonalizacją. Jednym z objawów depersonalizacji jest czucie się obserwatorem własnego ciała.1 To daje wrażenie, że tulpa kieruje naszym ciałem, co spełnia funkcję, jakiej od kontroli oczekujemy. Z drugiej strony, przejęcie po prostu męczy, trudno być zrelaksowanym w takim stanie.

O ile wrażenie bycia obserwatorem we własnym ciele łatwo zauważyć, o tyle chwilowe przyjęcie tożsamości tulpy może nam umknąć. Po prostu wcielamy się w naszą tulpę i nie czujemy się poza tym inaczej. Zamiana realizuje tę samą funkcję co przejęcie, ale jest bardziej płynna i nie męczy. Przez większość osób praktykujących oddawanie tulpie kontroli jest zauważana znacznie później, co może być powodem dla którego uważana jest za zaawansowaną formę kontroli. Jak dla mnie zamiana jest nie tyle głębszą formą dysocjacji, co po prostu inną - zamiast odcinać się od kontroli nad naszym ciałem, zmieniamy tożsamość.

Przypadki, w których host rzekomo był w WL, gdy zamieniał się z tulpą, można tłumaczyć tak samo jak fikcyjną aktywność tulpy w tle. Po prostu rzekomej aktywności nie przypisujemy tulpie.

Nie musimy świadomie praktykować zamiany, by miała miejsce. Nieświadomej zamianie mogą sprzyjać np. interakcje naszej tulpy z innymi ludźmi na czacie albo częste praktykowanie przejęcia. Możliwość nieświadomej zamiany implikuje, że nie musimy wyrażać zgody na to, by tulpa się z nami zamieniła. W przypadku przejęcia też tu nie chodzi raczej o naszą zgodę, a naszą aktywność w tym kierunku, ale w przypadku zamiany to też niepotrzebne. Bywa, że na czacie napisze do naszej tulpy koleżanka, a my automatycznie przyjmiemy tożsamość tulpy, odpiszemy, a potem jako host wrócimy do tego co robiliśmy przez chwilą.

Dlaczego uważam, że model oparty na dysocjacji ma większy sens niż tradycyjny?

Dysocjacja nie jest całkowicie zbadanym zjawiskiem, jednak występuje powszechnie, jest znana psychologom i psychiatrom. Mogą doświadczyć jej celowo również zdrowi ludzie, w wyniku praktyk religijnych/kulturowych,1 a tulpowanie wydaje się być jedną z takich praktyk właśnie. Druga osoba zdolna do pełnej niezależności gdyby nie ciało to coś nowego, kompletna rewolucja, która z jakiegoś powodu umknęła wcześniej badaczom, a odkryli ją ludzie w internecie… Brzmi raczej mało prawdopodobnie, prawda?

Zazwyczaj stworzenie kolejnej tulpy jest znacznie szybsze niż stworzenie pierwszej. Kolejne tulpy nie muszą uczyć się kontrolować, zamieniać, a przejście od kontrolowanej fantazji do wrażenia dialogu trwa krócej w przypadku kolejnych tulp. Możesz fantazjować przez chwilę o jakiejś postaci, zorientować się, że do ciebie gada, a po chwili się z nią zamieniać. Zwykle nie ma też problemu z przywróceniem którejś z dawnych tulp, jeśli nadal aktywnie tulpujemy z inną postacią. Moim zdaniem świadczy to właśnie o tym, że umiejętności są tu po stronie człowieka, a nie tulpy.

Kontrargumentem może być popularność tradycyjnego modelu w tulpowej społeczności. Na zachowanie tulpy wpływ mają nasze oczekiwania. Konfabulowane wspomnienia z tego, co tulpa rzekomo robiła, gdy się nią nie zajmowaliśmy, mogą utwierdzać nas w przekonaniu, że odczuwa niezależnie od nas. Ludzie często są emocjonalnie przywiązani do swoich tulp i chcą wierzyć w to, że są one niezależnymi osobami. Tej postawie sprzyja też presja innych ludzi ze społeczności, a także interakcje z ich tulpami, które często starają się pokazywać na czacie swoją rzekomą niezależność. Ponadto, większość z nas tulpuje tylko z jedną postacią, przez co mogą nie mieć okazji doświadczyć tego, o czym pisałem w poprzednim akapicie.

Co nowe spojrzenie właściwie zmienia?

Nie ma nic złego w tym, że mamy wymyślonych przyjaciół i dajemy im pewną autonomię. To, że tulpy nie są w pełni niezależne od nas nie znaczy, że powinniśmy kochać je mniej. Zaprzestanie postrzegania naszej tulpy jako oddzielnej osoby może wydawać się degradacją, moim zdaniem jednak to kim jest nasza tulpa powinno definiować jej wartość, a nie nasze, potencjalnie nierealne, wyobrażenia o jej niezależności.

Model tulpowania, który tu proponuję, daje nam możliwość bardziej wiarygodnego przedstawienia tulp na zewnątrz. Możemy próbować wyjaśnić nasze doświadczenia bez wprowadzania rewolucji i dawać przykład, że posiadając wymyślonych przyjaciół jako dorośli ludzie, nie musimy tracić przy tym głowy.

 
comments powered by Disqus