Forcing z innego punktu widzenia

Wstęp

W poprzednim artykule opisałem alternatywny punkt widzenia na zdolność do komunikacji z tulpą i oddawanie tulpie kontroli. Teraz chciałbym opowiedzieć o tym, jaki wpływ może mieć przyjęcie tego nowego punktu widzenia na tworzenie pierwszej tulpy.

Wiemy już, że tulpa nie jest małym człowiekiem, ale postacią w naszej głowie, taką jak bohaterowie książek czy gier. Celem tworzenia tulpy jest osiągnięcie etapu, w którym jesteśmy w stanie:

  • Odgrywać postać automatycznie, bez wysiłku.
  • Odciąć się od odgrywania jej.

Te dwie rzeczy wydają się równoważne tradycyjnie pojmowanemu posiadaniu tulpy, z którą jesteśmy w stanie się komunikować. Nie będę w tym artykule poruszał tematu kontroli i zamiany, o tym może będzie w przyszłości coś napiszę. Póki co skupmy się na samym posiadaniu tulpy.

Forcowanie w tradycyjnym podejściu

Tradycyjnie w tulpowej społeczności promuje się forcowanie przede wszystkim przez narrację, mówienie do tulpy. Tłumaczy się to jako dawanie tulpie bodźców, na które może zareagować. Jeśli tulpa jeszcze nie umie mówić, tłumaczy się to albo brakiem niezależności u niej, albo nieumiejętnością usłyszenia jej przez hosta (choć być może ona też próbuje nawiązać z nim kontakt).

W tradycyjnym podejściu ludzie starają się rozwijać niezależność tulpy. Uznaje się, że tulpy od początku powinno się traktować jak świadome, potencjalnie niezależne istoty. Trzymając się tego, nie powinniśmy:

  • W dużym stopniu opierać tożsamości tulpy na istniejącej fikcyjnej postaci (np. z gry czy książki).
  • Papugować tulpy, tj. świadomie jej w głowie odgrywać, a w szczególności:
    • Narzucać tulpie osobowości, zachowania.
    • Z góry zakładać jakie relacje wiążą nas z tulpą.

Tworzenie tulpy powinno się dobrze przemyśleć. Jeśli już zdecydujemy się na tulpę, to rezygnacja z niej jest moralnie naganna – to jak uśmiercenie drugiej osoby. Poza tym, nie mamy gwarancji, że w przyszłości uda nam się pozbyć tulpy, jeśli nadal będzie chciała żyć.

Ponadto, w tradycyjnym podejściu zakłada się, że im więcej czasu poświęcamy tulpie tym lepiej, przy czym szczególnie ważna jest regularność. Jedną z pierwszych rad, które zwykle słyszą początkujący z problemami jest “forcuj więcej”.

Początkowe sygnały od tulpy mogą mieć wiele postaci. Możemy doświadczyć jej emocji albo po prostu obecności. Tulpa może odpowiadać za zmiany, które pojawiły się w WL pod naszą nieobecność. W przypadku wątpliwości, czy za dane zdarzenie rzeczywiście odpowiada tulpa, powinniśmy założyć, że tak jest. To pragmatyczne podejście – jeśli pominiemy coś co pochodzi od tulpy, możemy zaszkodzić postępom, a jeśli błędnie zaklasyfikujemy to jako aktywność tulpy, nic się nie stanie.

Co tracimy forcując zgodnie z tradycyjnym podejściem?

Jeśli przyjmiemy, że tulpa i tak jest częścią nas, nie ma powodu, by ograniczać się do mówienia do tulpy z nadzieją, że nam odpowie. I tak jej zachowanie będzie zależało od naszych oczekiwań. Możemy świadomie wyobrażać sobie nasze wspólne interakcje i przyjaźnić się z postacią w naszej głowie jeszcze zanim poczujemy, że sama do nas mówi.

Postać, którą chcemy ożywić, niekoniecznie musi być w pełni oryginalna. Można również fantazjować o postaciach z książek, gier, czy innych utworów. Ewentualnie, w mniejszym lub większym stopniu zainspirować się naszym wyobrażeniem takiej postaci. Nie ma w tym nic złego, o ile nie przeszkadza nam, że wielu ludzi może mieć tulpę inspirowaną tę samą postacią.

Gdy będziemy mieli wrażenie, że tulpa też do nas mówi, to i tak nasze wspólne interakcje będą efektem naszych fantazji. Różnica jest taka, że wtedy dysocjujemy od wypowiedzi tulpy i wydaje się nam, że sama odpowiada ona za swoje akcje. Postępując zgodnie z tradycyjną metodą tylko odkładamy większość naszych fantazji do momentu w którym będziemy mogli odciąć się od odgrywania tulpy. Moim zdaniem nie ma żadnego racjonalnego powodu, by to robić.

Co z rezygnacją z tulpy?

Zgodnie z naszym modelem tulpowania, tworząc tulpę nabywamy zdolności odcięcia się od odgrywania postaci ogólnie, nie tylko jednej konkretnej. Jeśli macie tulpę i nadal zdarza się wam fantazjować o interakcjach z innymi fikcyjnymi postaciami, możecie doświadczyć u wielu z nich, że wydają się same gadać. O tulpie mówimy, gdy chcemy, by postać z nami została, nie musimy zatrzymywać każdej postaci, którą usłyszymy. Warto, żebyście mieli tego świadomość i nie czuli się zobligowani do pozostawienia na dłużej każdej postaci, która się do was odezwie.

Tulpa jest częścią człowieka, jeśli rzeczywiście człowiek nie chce się już w tulpowanie bawić i nie ma żadnych wątpliwości natury etycznej, to po prostu przestanie spędzać z nią czas i właściwie na tym się skończy. Bywa jednak, że z jednej strony tulpowanie nam już przyjemności nie sprawia, z drugiej strony wierzymy, że pozbywając się tulpy robimy źle. Albo odwrotnie, z jednej strony czujemy presję, żeby się rozstać z tulpą, z drugiej strony wcale tego nie chcemy. W takich sytuacjach nasz wewnętrzny konflikt może sie manifestować w interakcjach z tulpą.

Nikt wam nie zagwarantuje, że nie znajdziecie się w którejś z wyżej wymienionych sytuacji, niezależnie od tego, czy przed zabawą podejmiecie decyzję o tym, że ma być na zawsze, czy nie. Nie musicie tulpować z myślą, że to będzie na zawsze. Jeśli coś za tym przemawia, to tylko ideologia związana z tradycyjnym podejściem do tematu.

Czy rzeczywiście poświęcając więcej czasu tulpie usłyszymy ją szybciej?

Na pierwszy rzut oka to brzmi logicznie - im więcej czasu poświęcimy na próby słyszenia tulpy, tym większa szansa na powodzenie. Ale to może nie być takie proste. Również w tradycyjnym podejściu do tulpowania większość osób zauważa, że regularne forcowanie przez cały tydzień jest bardziej efektywne niż spędzenie z tulpą całego dnia, a potem zostawienie jej na kilka dni w spokoju. Trudno jednak powiedzieć, jakie znaczenie ma to, ile czasu poświęcamy tulpie w ciągu dnia – nikt nie wykazał, że poświęcając tulpie dwie godziny dziennie, usłyszymy ją dwa razy szybciej, niż jakbyśmy poświęcali tylko godzinę dziennie.

Nie trzeba traktować spędzania czasu z tulpą jako obowiązku. Warto zadbać o to, by ten czas był dla nas przyjemny, a poświęcać go tulpie tyle, na ile mamy ochotę. To kolejny powód, dla którego polecam fantazjować o postaci w naszej głowie tak jak nam się to podoba i czerpać z tego przyjemność niezależnie od tego, czy usłyszymy tulpę czy nie. Samo usłyszenie potraktować jako skutek uboczny, który może nastąpić w wyniku czynności, którą wykonujemy dla relaksu, raczej niż jako cel sam w sobie.

Jak to jest z tymi początkowymi sygnałami? Czy w przypadku wątpliwości zawsze zakładać że to była tulpa?

Jak już sobie wmówimy zgodnie z tradycyjnym podejściem, że w naszym umyśle istnieje od teraz druga osoba, bo tak sobie postanowiliśmy, to nagle we wszystkim postrzegamy aktywność naszej tulpy. Boli nas głowa podczas forcowania? To pewnie tulpa próbuje się z nami komunikować. W naszym wyobrażonym miejscu (WL) coś się zmieniło, odkąd ostatnio je odwiedziliśmy? To musiała być tulpa!

Tulpa nie jest małym człowieczkiem, który powstaje na życzenie i od początku kombinuje, jakby tu się z nami skontaktować. Tulpa polega na tym, że dysocjujemy od odgrywania postaci w naszej głowie. Gdy odczuwamy, że postać z naszej głowy do nas mówi, to możemy mówić o tulpie. Ból głowy może być z przemęczenia, a u ludzi, którzy praktykują WL bez tulpy, też zmiany w wyobrażonych miejscach same się pojawiają.

Błędne uznanie związku danego doświadczenia z tulpą może dawać nam fałszywe nadzieje. Osoby, którym wmówiono tradycyjny model tulpowania mogą czuć się szczególnie źle, jeśli uznają coś za próbę kontaktu ze strony tulpy, a potem przez długi czas ten pozorny kontakt z tulpą się nie rozwinie. W końcu być może zrezygnują z poczuciem, że przecież ta druga osoba już z nimi rozmawiała.

Oprócz wymienionych przeze mnie rzekomych aktywności tulpy, które do tulpowania nie wnoszą w zasadzie nic istotnego, są jeszcze takie, na które warto zwracać uwagę. Może się zdarzyć, że niedługo przed usłyszeniem tulpy jesteśmy w stanie poczuć emocje, które wydają nam się obce, albo wrażenie czyjejś obecności. To też właściwie nie jest żadna aktywność tulpy, a raczej doświadczenie dysocjacji. Takie doświadczenia mogą zwiastować, że niedługo usłyszymy tulpę.

Podsumowanie

Przyjmując punkt widzenia, w którym możliwość obustronnego dialogu tulpy uznajemy za efekt dysocjacji raczej niż obecność prawdziwie niezależnej osoby w naszym umyśle, możemy z innej strony podejść do forcingu. Nie musimy traktować go jako obowiązku opieki nad drugą osobą, zamiast tego możemy po prostu mile spędzić czas na fantazjowaniu, być może licząc na efekt uboczny, którym jest wrażenie, że tulpa sama do nas mówi.

Możemy kreować tulpę jak chcemy, fantazjując o naszych interakcjach, zanim jeszcze doświadczymy u niej jakiejkolwiek niezależności. Tak czy siak, nasze pragnienia będą wpływać na nią wpływać. Nawet jeśli naszym celem jest jak największa odrębność tulpy od hosta, to pochodzi to od nas i de facto “narzucamy” to tulpie.

Nikt nie wykazał, że jeśli będziemy forcować dwa razy więcej, to usłyszymy tulpę dwa razy szybciej. Forcujmy, gdy mamy na to ochotę, a jeśli już nie chcemy się w tulpowanie bawić, to nie zrobimy nic złego rezygnując.

Dysocjować możemy nie tylko od wypowiedzi tulp, ale też np. od emocji, które możemy podczas forcingu odczuwać jako obce. Możemy też mieć poczucie obecności drugiej osoby. Nie u każdego to występuje, równie dobrze nasze doświadczenia mogą zacząć się od dialogu. Zupełnie niezwiązane z postępem w słyszeniu tulpy są wszelkie zmiany w WL, bóle głowy.

Jeśli chcecie doświadczyć posiadania tulpy, to pomyślcie o postaci, którą chcecie zatrzymać, fantazjujcie o niej i podejdźcie do tego na luzie. Pamiętajcie, że tulpowanie jest dla was, nawet jeśli nie uda się wam osiągnąć wrażenia niezależności u waszej postaci, to może chociaż miło spędzicie z nią czas.

 
comments powered by Disqus